Wielka zadyma… oczami Jerzego Lajstowicza

01.09.2022 — 30.09.2022

Arsenał Miejski, ul. Antoniego Cieszyńskiego 9

Wrocław

środa-sobota — 11:00-17:00
niedziela — 10:00-18:00

Zapraszamy na wystawę fotografii Jerzego Stanisława Lajstowicza w Arsenale Miejskim, której otwarcie odbyło się w 40. rocznicę protestów sierpniowych, 31 sierpnia 2022 r.

Wielka zadyma- tym mianem określano w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku manifestacje uliczne opozycji antykomunistycznej, gromadzące kilka lub kilkanaście tysięcy osób, podczas których dochodziło do starć z siłami porządkowymi. Były nimi zazwyczaj Zmotoryzowane Oddziały Milicji Obywatelskiej, które do pacyfikowania zgromadzeń ulicznych wykorzystywały między innymi gaz łzawiący. Jego opary przypominające kłęby dymu podczas takich wydarzeń zadymiały duże połacie miasta.

Wprowadzenie 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego spotkało się z protestami znaczącej części społeczeństwa. Początkowo były to strajki okupacyjne załóg różnych przedsiębiorstw, które władzom udało się szybko spacyfikować. Następny – 1982 – rok minął w Polsce pod znakiem masowych manifestacji ulicznych przeciwników ówczesnego reżimu. W stolicy Dolnego Śląska miały one miejsce trzykrotnie. Pierwsza taka sytuacja zaistniała pół roku po wprowadzeniu stanu wojennego, 13 czerwca. Do następnej doszło 31 sierpnia, w drugą rocznicę powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Rozwiązanie tej organizacji przez władze doprowadziło do trzeciej manifestacji, która miała miejsce w drugą rocznicę rejestracji tego związku, 10 listopada.

Manifestacja sierpniowa należała do największych we Wrocławiu oraz innych miastach Polski w całej dekadzie lat osiemdziesiątych. Doszło do niej po tym jak krajowe i regionalne władze działającej w konspiracji „Solidarności” wezwały do demonstracji pod hasłami uwolnienia skazanych, aresztowanych i internowanych za działalność związkową, reaktywowania niezależnych organizacji społecznych, zniesienia stanu wojennego oraz zawarcia ugody społecznej. Zaczęła się ona tuż przed godziną piętnastą na placu Czerwonym (dziś „Solidarności”), gdzie przed pierwszą siedzibą zarządu dolnośląskiej NSZZ „S” zgromadzili się manifestujący. Próba ich rozproszenia podjęta przez oddziały ZOMO przerodziła się w walki uliczne, które rozlały się na dużą część miasta. Doszło do nich między innymi na moście Grunwaldzkim, Podwalu, Rynku, trasie W-Z, ulicach: Braniborskiej, Grabiszyńskiej (określanej mianem „ZOMO-Strasse”), Hercena, Komuny Paryskiej, Legnickiej, Mazowieckiej, Nabycińskiej, Nowotki (dziś Krupnicza), Odrzańskiej, Robotniczej, Ruskiej, Rybackiej, Świerczewskiego (dziś Józefa Piłsudskiego) i Zachodniej oraz placach: 1 Maja (dziś Jana Pawła II), Dzierżyńskiego (dziś Dominikański), Grunwaldzkim, Pereca (określanego mianem „Gas-Platz”), PKWN (dziś Legionów) i Solnym.

Demonstrujący budowali barykady i najczęściej rzucali kamieniami, rzadziej butelkami z benzyną. Bardziej krewcy uczestnicy tych wydarzeń potrafili ciskać kwiatami w doniczkach, starymi meblami lub innymi przedmiotami z domowego wyposażenia. Demonstrantów atakowali także żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza, które podlegały pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Razem było to około czterech tysięcy osób. Funkcjonariusze sił milicyjnych uzbrojeni byli w tarcze i pałki, miotacze gazu łzawiącego oraz broń palną, w którą wyposażone były oddziały WOP. Do rozpraszania protestujących wykorzystywano armatki wodne (próbowano je podpalać), więźniarki oraz wozy opancerzone, które bardziej się sprawdzały w rozbijaniu barykad. Pojemniki z gazem łzawiącym były wyrzucane także ze śmigłowców. Spłonęły co najmniej dwa łaziki, jeden z nich był na wyposażeniu WOP. By utrudnić manifestantom wymianę informacji, po godzinie siedemnastej wyłączono w całym mieście telefony.

W wyniku użycia broni palnej, jak się obecnie oblicza, śmierć poniosły co najmniej trzy osoby. Jeden z milicyjnych meldunków informował: obrażenia odniosło 37 funkcjonariuszy MO, w dniu 1.09. br. skierowano do kolegium ds. wykroczeń 250 wniosków o ukaranie w trybie przyspieszonym. Rozpatrzono 189 wniosków, z tego 5 osób ukarano aresztem, natomiast pozostałe grzywną w wysokości od 10 do 20 tys. zł. Czytając czasopisma podziemne można było się dowiedzieć miedzy innymi, że zatrzymano 645 najaktywniejszych uczestników zajść we W-wiu. Większość zatrzymanych pochodziła z łapanek takich jak np. urządzona ok. 21-ej koło ZOO. Z zatrzymanych tramwajów, autobusów i samochodów wyciągano mężczyzn i przewożono na komendy. Po „rutynowym” pobiciu, któremu towarzyszyły okrzyki w rodzaju „wolności się zachciało”, zatrzymani stawali przed kolegiami. Rozprawy trwały przeciętnie 2 min., a ślady pobicia uznawano za dowód „czynnej napaści na funkcjonariusza”.

dr Szczepan Rudka, kurator wystawy

Wystawa fotografii czynna będzie od 1 września. Zapraszamy!